logoprawia

Poprzedni     Lista publikacji     Następny
Istota i przemiany pracy ludzkiej. Implikacje dla zarządzania
Nieustannie zmienia się główny przedmiot nauk o zarządzaniu: praca człowieka. Przekształca się w coraz to nowe jakościowo formy i polega nieustannej presji wymagań związanych z jej ekonomiczną wydajnością i społeczną efektywnością. Staje się też lżejsza, coraz bardziej zintelektualizowana i kreatywna, ale bardzo wyspecjalizowana, często związana z dużą odpowiedzialnością materialną i moralną, przy czym jednocześnie ogółowi zatrudnionych zaczyna jej brakować. Zatem nie unikniemy na forum dyscyplin zajmujących się zarządzaniem zasadniczej dyskusji nad zachodzącymi już i zbliżającymi się przemianami w dziedzinie pracy człowieka w ogóle. Tymczasem już wstępny wgląd w sposoby jej definiowania zdają się wskazywać, że sama praca, jako najbardziej powszechne zjawisko cywilizacyjne najczęściej określana jest dość powierzchownie i zasadniczo nie odbiega od lapidarności jej określenia przez marksizm - leninizm, co więcej, takie określenia są utrwalone i rozpowszechnione. Jeśli o pracy twierdzi się, że ona wręcz stwarza człowieka, to poza jej utylitarnym przeznaczeniem muszą istnieć jej szczególne właściwości nadające jej kreatywny dla samego człowieka charakter. Dlatego też celem tego opracowania są:
  1. Rozważania i wstępna identyfikacja istoty zjawiska pracy ludzkiej w świetle literatury, w której fundamentalne zagadnienia pracy były już przedmiotem wnikliwej i wszechstronnej analizy,
  2. Sporządzenie psychospołecznej charakterystyki zmian zachodzących współcześnie w procesie pracy, oraz
  3. Określenie pożądanych kierunków dalszych badań ekonomistów i psychologów nad tymi zjawiskami.
Autor zdaje sobie sprawę z miary podejmowanego wyzwania, jednak jest pewien racji, które do tego go skłaniają, a które wywodzone są z wypowiedzi najtęższych umysłów epoki, w której obecnie żyjemy.
Praca - pojęcie podstawowe
W ujęciu słownikowym, encyklopedycznym, praca jest najczęściej definiowana jako czynności wykonywane przez człowieka od zarania dziejów w celu w celu zdobycia środków do życia. Pracę, jako wielkość fizyczną, na gruncie mechaniki definiuje się jako iloczyn siły potrzebnej do przesunięcia danego przedmiotu i długości tego przesunięcia. Na gruncie termodynamiki praca, podobnie jak ciepło, jest formą przekazywania energii między układami. Procesy takie zawsze zachodzą zgodnie z pierwszą zasadą termodynamiki. Od czasu rozwoju rewolucji przemysłowej w XVIII wieku rozpatrywana jest głównie w kategoriach ekonomicznych. Człowiek wykonuje pracę ażeby zdobyć środki niezbędne dla utrzymania życia własnego i rodziny. Podstawową cechą pracy jest wykonywanie jej za pomocą narzędzi, które podlegają procesowi doskonalenia w ciągu dziejów ludzkich. Człowiek jest istotą twórczą, dąży do udoskonalenia narzędzi pracy, aby zmniejszyć trud i zwiększyć jej wydajność. Jako istota rozumna i wolna, zdolna do celowego i planowanego działania jest też podmiotem pracy. Czynność pracy, która służy zagospodarowaniu zasobów ziemi i doskonalenia narzędzi pracy, jednocześnie przyczynia się do rozwoju samego podmiotu, jego doskonalenia. Praca ludzka ma charakter społeczny, mimo jej jednostkowej realizacji, gdyż prawie wszystko, co człowiek wytwarza jest wynikiem współpracy ludzi ze sobą, np. poprzez wykorzystanie rezultatów pracy innych ludzi w nowej pracy i zadaniach.
W Internetowej Encyklopedii PWN przy haśle praca znajdziemy dalsze i szersze określenie związane z różnicami kulturowymi, jakie w rozwoju poszczególnych cywilizacji ludzkich, były tejże pracy przypisywane.
Encyklopedia PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN S.A. oraz książka M.L. Kohna i .CS. Schoolera Praca a osobowość. Studium Współzależności, Warszawa 1986
Chociaż wszystkie cywilizacje powstały dzięki pracy, to jednak była ona przez nie traktowana w sposób bardzo zróżnicowany. W czasach niewolnictwa w starożytnej Grecji i Rzymie pracą wręcz gardzono, a gloryfikowano wysiłek wojowników, polityków, częściowo także pracę artystów i rzemieślników. Religie najczęściej pracy przypisują rolę przykrego obowiązku, wręcz kary za tzw. grzech pierworodny. Inne cywilizacje w pracy wskazywały zobowiązania jednostki wobec rodziny i szerszych wspólnot ludzkich (klanu, plemienia itp.(. W kręgach kultury europejskiej arystokratyczna pogarda dla pracy, za wyjątkiem pracy na roli, pojawiła się pod wpływem kultury antycznej, a pracy jako przeklętego znoju, pod wpływem religii chrześcijańskiej. Jednak w etyce protestanckiej pracę i bogacenie się zaczęto traktować pozytywnie, co wydatnie przyczyniło się do powstania gospodarki kapitalistycznej opartej na mechanizmie rynkowym. Później nawet (wiek XIX) z pracą wiązano możliwości samorealizacji potencjalnych możliwości człowieka, co przyjmowano wręcz jako kryterium oceny doskonałości systemu społeczno - ekonomicznego (młody Marks(. Obecnie te koncepcje wykorzystuje się do krytyki produkcji masowej, konsumpcjonizmu i globalizacji jednocześnie. W prezentowanym opracowaniu autora te ostatnie kwestie interesują w znacznie mniejszym stopniu niż zagadnienia związane z psychologiczną stroną samego procesu pracy i jej współczesnych przemian związanych z nowoczesnymi technologiami z niej uzyskiwanymi i w niej jednocześnie wykorzystywanymi a rzutującymi na jakość życia i zdrowie psychiczne współczesnego społeczeństwa. Autor ma nieodparte wrażenie, że upowszechniany standardowy obraz pracy człowieka, szczególnie w odniesieniu do istoty samej pracy jest niepełny i co może prowadzić do powstawania niebezpiecznych dla naszego rodzaju skutków poprzez niewłaściwe programowanie, a raczej żywiołowe samoprogramowanie się, nieustannie przyśpieszającego rozwoju cywilizacyjnego. Okazuje się, że w XIX i XX wieku wybitni polscy myśliciele jak Florian Znaniecki, Feliks Koneczny, Erazm Majewski, Stanisław Brzozowski napisali dzieła historyczne i filozoficzne poświęcone rozwojowi cywilizacji ludzkiej, dziejom kultury i sztuki. To do nich odwoływali się słynni na zachodni badacze dziejów ludzkości: Samuel P.Huntigton, Arnold J.Toynbee i Richard Rorty.
Stanisław Brzozowski w swojej filozofii czynu zauważa, że błędem filozofii jest twierdzenie, że kiedykolwiek cokolwiek bywa nam dane przy naszej bezwzględnej bierności. Świat nie tylko jest, ale także nieustannie się staje, a jego stan istniejący zawsze może być rozpatrywany jako stan chwilowej równowagi między różnymi możliwościami, dążącymi do swego spełnienia.
Brzozowski Stanisław Idee. Wstęp do dojrzałości dziejowej. Wydawnictwo Literackie Kraków 1990, ze zbioru: Brzozowski Stanisław Dzieła. Pod red. Mieczysława Soroki, PIW
W jego "Proglomenach filozofii pracy" znajdujemy oryginalną i głęboką teorię pracy. Od czasów Kanta w powszechnie ujmowanym pojęciu pracy jako celowego wysiłku, dla filozofa nie ma nic obiecującego, nim rozpocznie rozważania relacji przedmiotów do naszych spostrzeżeń, przeżyć i świadomości. Według Brzozowskiego praca jest określeniem bezpowrotnym.
nieodwracalnym - przyp. MC
Jest to wymiana pewnego przeciągu (części( naszego życia na pewne stałe lub względnie stałe warunki naszego dalszego życia. Określając i zużywając siebie,....wychodzimy poza siebie i stwarzamy coś na co możemy liczyć. Jest to najogólniejsza dla na właściwość świata: jest on współmierny z pracą, przyjmuje ją w siebie, zapisuje w sobie i chroni jej wynik.
ibidem s.225
W niniejszym krótkim studium nie mamy jednak miejsca na prezentację, tym bardziej rozwinięcie myśli Brzozowskiego, zagadnienia pracy expressis verbis interesujące dla ekonomisty i psychologa wydobędziemy z prac Erazma Majewskiego.
Niezwykłość i paradoksalność pracy ludzkiej
Majewski, nawiązując do tytułu dzieła A. Smitha "Przyczyny bogactwa narodów," stwierdza przekornie, że większość ludzi pracuje pilnie, ale nie tylko nie osiąga bogactwa, lecz wręcz bieduje. Podkreśla, że od przyrody bierzemy wszystko za darmo i z tego powstaje dobro ludzkie jako jego użyteczne dzieło, a co zostało wytworzone z materii i sił przyrody przez działalność człowieka.
Erazm Majewski, Nauka o cywilizacyi tom III, Nakładem Księgarni E. Wende i S - ka, Warszawa 1914, s 14
Kapitał u niego to dobro ludzkie przydatne w wytwarzaniu nowych dóbr. Stawia fundamentalne pytanie: co przeobraża przyrodę w bogactwo? Mogłoby przecież ono nie istnieć bez szkody dla ludzi, jego wytwarzanie nie jest dla nas czynnością naturalną. Praca człowieka nie jest tym samym, co wykonywana przez zwierzęta dla utrzymania się przy życiu. Wytwarza ona coś więcej niż przyrodę, coś niepotrzebnego dla przyrody, coś co krąży wytworzone z rozmaitości pracy i potrzeb. Cechą tego, co można by nazwać produkcją zwierzęcą jest jednakowość produktów w obrębie gatunku, polegająca np. na jednakowości narzędzi (najczęściej tylko członków ciała). Czyni ona zbytecznym krążenie czyli wymianę produktów, cechującą bogactwo ludzkie, które jest przede wszystkim rozmaitością. Najmniejszym kapitałem do tworzenia bogactwa jest sztuczne narzędzie, niejako przedłużenie człowieczych ramion, wzroku itd., tzw. ekstensje. Łatwo powstaje tu nadmiar wytworów. Małpa może skorzystać z zaostrzonego krzemienia, ale ten kapitał u niej się nie rozrasta. Zatem u człowieka jest więcej elementu psychicznego, a skoro tak, twierdzi Majewski, to obalamy podstawy ekonomii, która nie tylko głosi, że jedynym źródłem bogactwa jest praca ludzka, ale równocześnie niewiele troszczy się o element psychiczny topiąc go w przeciętnym pojęciu pracy fizycznej i umysłowej. Z niejasności pojęcia pracy ludzkiej wynikają poważne konsekwencje: Smith nie potrafił ocenić wartości pracy, Ricardo i Marks za miernik obrali czas potrzebny na wykonanie przedmiotu przez przeciętnie uzdolnionych robotników w określonych warunkach. I to nazywa się wielkim odkryciem ekonomicznym - grzmi Majewski. Bogactwo jako rozmaitość nie płynie wprost z pracy, zaspakaja potrzeby ponad zwierzęce, wypływa z czynności ponad zwierzęcych - sił w psychice człowieka. Jest to więc czwarty czynnik, po bogactwach przyrodniczych, pracy i kapitale. Dalsza analiza tych zjawisk prowadzi Majewskiego do wniosku, że najważniejszym czynnikiem rozwojowym społeczności ludzkiej była mowa.
ibidem, rozdz IX
Bez jej pomocy nie byłoby możliwe nakazanie komuś innemu wykonanie czegoś, a więc nie byłby możliwe osiągnięcie skutku naszej woli przez wyręczenie się cudzymi siłami na tej samej zasadzie, na jakiej "ja" psychiczne wyręcza się ustawicznie fizycznymi siłami własnego ciała. To ostatnie jest charakterystyczne dla systemów organizmów żywych na poziomie indywidualnym, teraz, moim zdaniem, tworzymy system wyższego rzędu i przejęliśmy w nim rolę czynnika ewolucyjnego, sprawczego w całej przyrodzie. Można powiedzieć więcej, dalsza analiza dziejów cywilizacji ludzkiej zdaje się potwierdzać słuszność poglądu o predestynacji człowieka do roli centralnego homeostatu w całej biosferze. To rezultat ekstrapolacji obserwacji nieustannej, dynamicznej i opanowującej przyrodę ekspansji człowieka w tejże przyrodzie. Bogactwo jest więc dziełem ducha ludzkiego - czynnika psychicznego, zdolności do myślenia i do zbiorowego działania. O ile w sensie ekonomicznym jesteśmy skłonni je oceniać pod kątem ilościowym, o tyle w sensie rzeczywistym tylko rozmaitość bogactwa nadaje mu wartość i użyteczność.
ibidem, rozdz XI
Bogactwo jednorodne i jednokształtne nie byłoby wcale bogactwem. Majewski wprowadza więc drugą kategorię kapitału. Różnica miedzy zwykłym, materialnym dobrem ludzkim (bogactwem) a kapitałem polega na tym, ze kapitał zużywa się na to, aby się pojawić w nowej formie jakiegoś bogactwa czyli drugiego rodzaju kapitału. Stosując klasyczną definicję kapitału do sfery społecznej, musimy nazwać kapitałem również tę cześć władz duchowych (rozumu, uczuć i woli) narodu lub osobnika, która jest potrzebna lub użyteczna podczas pracy do wytworzenia nowego bogactwa bądź materii społecznej: bogactwa materialnego lub nowej potęgi społecznej (dóbr duchowych(. Kapitał nie znika, lecz tylko traci charakter kapitału. Kapitałem duchowym bogactwo duchowe staje się dopiero z chwilą oddania się pracy produkcyjnej materialnie lub duchowo. Tylko ta jego część nabiera znaczenia kapitału, która jest potrzebna i użyteczna w pracy, reszta pozostaje prostym bogactwem. Pierwszorzędność bogactwa duchowego (potęgi społecznej( charakteryzuje się tym, że nagle utracone bogactwo materialne może być odtworzone w narodzie, w którym nie wygasły mądrość, wiedza, uczucia i wola, odwrotna relacja nie byłaby możliwa. W rozdziale nazwanym Głód społeczny Majewski stawia pytanie: czemu to myśl i wola tworzą cokolwiek? Przecież praca jest często ciężka i przykra. Tu jednak pojawia się czucie przeobrażone społecznie w uczucia ludzkie. Życie zwierząt to walka z brakiem, cierpieniem, skuteczne wysiłki prowadzą do uczucia zadowolenia - sytości. Stan społeczny różni się tylko skomplikowaniem i obszernością skali odczuć, rozwinięciem zjawiska życia - pojawia się potrzeba duchowa. Obie kategorie głodu jednako są nie nasycalne. Kres ich ustawicznie się oddala. Ciekawość wywołuje pożądanie, które powoduje, że brak odczuwamy jako cierpienie, a szereg względnych zaspokojeń braku wykształca stałą potrzebę. Na tle elementarnej walki o sytość toczy się na wyżynie bytu cywilizacji druga jej edycja, szlachetniejsza...o utrzymanie się na poziomie raz zdobytym. Częściej bywa dążeniem naprzód,
dynamiczna homeostaza w ujęciu teorii systemów - przyp. MC
natura chce trwać, natura społeczna także - tworzenie to jej instynkt życia....Naturze społecznej nie chodzi o korzyść i przyjemność indywidualną, ale o kontynuację, dalszy byt tworu, który już raz powstał.
Następne ważne pytanie: do kogo należą owoce pracy człowieka? Do niego samego czy społeczeństwa?. W przyrodzie własność niczyja, w społeczeństwie cudza, obowiązują różne nakazy, chcąc mieć trzeba pracować użytecznie. Człowiek jest jednocześnie własnością swoją i społeczną.
ukształtowaną przez społeczeństwo, korzystającą z wszelkich jego zasobów i zobowiązaną do pełnienia w nim jakiejś cząstkowej roli - przyp.MC.
Społeczeństwo, to abstrakcja wyższa, z którą nie spotykamy się nigdy bezpośrednio.
w języku teorii systemów: systemem bez stałej struktury - przyp. MC.
Swoboda osobista i pozorna niezależność od społeczeństwa trwa tylko póty, dopóki osobnik od nikogo nic nie potrzebuje. Aby brać - musimy dawać. Dawać można zaś bez brania. Byt społeczny widocznie opiera się na istnieniu rodziny, która posiada ciągłość większą od ciągłości osobnika. Majewski wypowiada się także o nierówności ludzi. Trudno, powiada, o większe złudzenie, omyłkę, fałsz. Najważniejszą cechą ludzi, odróżniającą ich od zwierząt jest niejednakowość funkcjonalna i potencjalna.
Od wieków, w odniesieniu do pracy twórczej, szczególnie naukowej, osobniki bogate duchowo, zdaniem Majewskiego wynajmują się niemal za bezcen. Ale czy korzyść jednych musi się koniecznie opierać na stracie innych? Przy ekwiwalentnej wymianie nie tylko względna równość posiadania, ale i powszechne ubóstwo byłoby stałym zjawiskiem, znaczniejsze bogactwo zaś - nieznane. Zysk jednych bez krzywdy innych jest normalnym zjawiskiem społecznym, taka jest natura bogactwa. Każda cena, którą płacimy za cudzy wyrób, jest o wiele niższa od tej, którą musielibyśmy zapłacić pracą własną i własnym przemysłem. Innymi słowy, każda rzecz, którą własnowolnie otrzymujemy drogą wymiany, bywa dla nas o wiele cenniejsza od rzeczy, którą oddajemy - tu wkraczamy w zagadnienie wartości. Marksiści nie rozumieli, że wartość przedmiotowa towaru, której tak gorliwie poszukiwali, wcale nie leży w ilości pracy, wyłożonej przez wytwórcę, ale w czymś biegunowo przeciwnym, mianowicie w pracy oszczędzonej nabywcy. Nie praca fizyczna jest źródłem dzieł ludzkich, ale specjalne zdolności twórcze, czyli własności twórcze osobników zróżnicowanych, albo raczej zdolności twórcze i praca. Sprężyną wszystkich czynności jest głód przedmiotów użytecznych lub miłych. Dostarcza ich natura i sami je tworzymy, ale największą ich ilość dostarczyć mogą tylko inni ludzie. Jesteśmy głodni cudzej własności. Wymiana dobrowolna jest korzystniejsza niż zabranie siłą, a cena produktów najczęściej i tak nie sięga ich prawdziwej wartości. Osobniki bogate duchowo (zdolne twórczo),których na rynku jest nadmiar, mimo, że jest to grupa nieliczna, wynajmują siebie dla posiadaczy kapitału. Wielcy - twórczy ludzie prawie zawsze sprzedają się za bezcen, nigdy nie otrzymują ceny, która odpowiadałaby ich wartości. Zyskują inni - skarb zmienił właściciela, ale nadal pozostaje skarbem. Wszystko kosztem zbyt słabo opłacanych przedstawicieli wielkiej mocy duchowej. Krzywdzicieli przeto oraz przywłaścicieli, stwierdza Majewski, ze sfery kapitalistów nie wolno podstawiać pod miano kapitalistów, uczciwych władców materii kapitałowej. Ale też między bogaceniem się jednostek mocno twórczych, a ubóstwem słabo twórczych nie ma związku przyczynowego.
Istota pracy ludzkiej - próba uzupełnienia określenia czym jest praca.
Przedstawiłem tylko wybrane elementy analizy pracy dokonanej przez Majewskiego. Każdy z nich zasługuje na oddzielne rozwinięcie i interpretację. Nas jednak interesuje odpowiedź na pytanie: cóż istotnego, oprócz ukazanych niezwykłych właściwości pracy ludzkiej dowiadujemy się od tego autora, co powinno znaleźć się w określeniu pracy ludzkiej, a co może też mieć duże znaczenie w rozwiązywaniu aktualnych zagadnień jej dotyczących?
Niewątpliwie wspólnym mianem wyłonionych prze Majewskiego własności procesu pracy jest ich istota wewnętrzna, niedostrzegalna bezpośrednio dla uczestnika czy obserwatora, owa duchowość czyli twórczy aspekt psychologiczny, który jednocześnie konstytuuje najwyższe piętro hierarchicznego systemu regulacji zachowania człowieka - poziom myślenia i uczuć wyższych. Ten mechanizm regulacji leży u podstaw wytworzenia się systemów społecznych, nieustannie się rozwijających w postaci cywilizacji i kreowania ciągle nowych nienasycalnych potrzeb materialnych i kulturowych. Uzyskiwane przez pracę dobra tworzone są z dostępnych darmowych zasobów przyrody i prawie darmowej pracy ludzi twórczych: naukowców wynalazców, konstruktorów itp. Tysiące ludzi kopało kiedyś np. rowy melioracyjne, dzisiaj łyżka koparki jednorazowo nabiera dziesiątki ton i napełnia skrzynię ładunkową wywrotki, której koła mają średnicę kilku metrów. Ogromna wartość ich pracy polega na tym, że dzięki odkryciom i pomysłom osiągamy tak wysoką efektywność produkcji, że np. nawet wielokrotnie podnoszona cena za określony produkt jest z reguły znacznie niższa od tej, która wynikała by z próby wykonania tego produktu przez nas samych. Przykład: możesz sam wykonać pewne prace w swoim mieszkaniu, ale baterię łazienkową kupisz w sklepie bez względu na cenę, nawet jeśli producent czy sprzedawca podniesie ją o 300 % .Dla Ciebie jest to zawsze wielokrotnie tańsze od próby wytworzenia tego detalu samodzielnie. Niezależnie od rodzaju pracy zawodowej zarobisz na tą baterię w ciągu kilku czy kilkunastu godzin, sam na jej wytworzenie musiałbyś zużyć kilkaset godzin, a za cenę dorobku całego życia kupić maszyny, by po kilku miesiącach dalszych prac otrzymać swój pierwszy produkt. Mogłoby to kosztować dziesiątki tysięcy razy więcej niż u sprzedawcy gotowego wyrobu.
A więc aż tak wiele jest warta praca samych wynalazców i narzędzi, które też oni wcześniej wymyślili .Tymczasem krociowe zyski trafiają do tych, którzy ich pomysły mechanicznie przetwarzają w przedmioty i sprzedają je. Jednak nie oznacza to, że właściciele środków produkcji krzywdzą tylko twórców jako pracowników najemnych. Oznacza, zdaniem autora, o wiele więcej, a mianowicie to, że nieustannie zachodzi nieuprawnione zawłaszczanie przez właścicieli przedsiębiorstw, dysponentów środków produkcji, tej znaczącej części wytworzonego dobra, która przynależy do całego społeczeństwa, jako żywego organizmu składającego się z milionów jednostek ludzkich, jego komórek i poszczególnych organów. Te nadwyżki dobra mają zapewnić nieustanny rozwój społeczności ludzkich, które np. dokonując swą aktywnością spustoszenia w swoim środowisku, muszą dysponować środkami "inwestycyjnymi" na tworzenie nowych środowisk życia, aż do skali kosmicznej włącznie. Wynika to ogólnych własności wszystkich złożonych względnie autonomicznych systemów: wszystko, co w nich powstaje, należy do całego systemu, a nie wybranych części, i musi zostać w całości spożytkowane na przetrwanie i rozwój tegoż systemu. Dzięki temu system nieustannie się doskonali i różnicuje, stając się zdolnym do skutecznego przeciwstawienia się czynnikom zakłócającym jego funkcjonowanie czy wręcz zagrażającym jego dalszemu istnieniu.
zob. M.Cenin, Z zagadnień psychologii inzynieryjnej, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskego, Wrocław 1994, rozd.III. Teoria systemów i informacji.
Przejadanie, dość prymitywna aczkolwiek luksusowa i miła, konsumpcja większości tego, co przynoszą ludzkości twórcze umysły to nierozumne zwiększanie zagrożenia dla całego rodzaju ludzkiego w długiej perspektywie czasu. Nawet w naszym dzisiejszym horyzoncie czasowym, to zawłaszczanie prowadzi do relatywnego obniżania jakości życia milionów obywateli wielu państw, także tych należących do grupy wysoko - rozwiniętych gospodarczo. Właściciele czy współwłaściciele banków i zakładów pracy zachowują się tak samo, jak u prapoczątków rozwoju człowieczych społeczności zbieracze czy koczownicy - późniejsi wojownicy, napadający na osady rolników, łupiący je bezlitośnie. Zwykle jednak nie zabierali im wszystkiego, pozostawiano im ziarno na siew, które nawet przymierający głodem rolnicy nigdy nie zjedzą. A więc hordy finansowe zachowują się dokładnie tak, jak pasożyty dbające o to tylko, by organizm na którym pasożytują, mógł przeżyć. Jednak, paradoksalnie, w naszej kulturze najczęściej stawia się tego wojownika - pasożyta wyżej od rolnika o niewolniczej mentalności, a jednocześnie twórcy wszelkiej
kultury .Ma to nawet swe odbicie w Biblii, w opowieści o Kainie i Ablu Bóg jest po stronie Abla - wojownika.
zob tekst Zdzisława Słowińskiego Historia świadomości zamieszczona na stronie internetowej www.zb.eco.pl i inne prace i opracowania redakcyjne tegoż autora i wydawcy w jednej osobie w portalu republika/toporzel.pl
Są to więc jednoznaczne przesłanki do stwierdzenia, że u podstaw nowożytnych systemów społeczno - gospodarczych leży istotny błąd teoretyczny i praktyczny, który zarówno świadomie jak i nieświadomie wykorzystywany jest przez posiadaczy kapitału i służy zawłaszczaniu owoców twórczej pracy ludzi dysponujących wysokim kapitałem w tej sferze. Jest to błąd stały, systematyczny, ale jego negatywne następstwa nieustannie wzrastają nie tyle w niesprawiedliwym podziale zysku, co w globalnej degradacji eko - i psychosfery człowieka, omawianej w następnym fragmencie niniejszej pracy.
Praca we współczesności i przyszłości
Dla olbrzymich rzesz ludzi, jako najemnych pracowników, współczesność jawi się jako frustrujące i stresujące życie w różnorodnie skażonym otoczeniu. Stres dotyczy nie tylko samej pracy, ale przede wszystkim łatwości jej utracenia i pozostania bezrobotnym. Odbywa się to na tle kryzysu światowego, w którym strukturalny brak pracy prowadzi nie tylko do ciągłego zmniejszania zatrudnienia ale i skracania tygodnia pracy - trwałego następstwa postępu technicznego i organizacyjnego.
Czy w ogóle mamy do czynienia z ciągłym postępem? Czy przypadkiem smog powstający ze spalania klasycznych paliw nie zastępujemy "smogiem elektromagnetycznym"? Tymczasem rośnie nie tylko podaż i różnorodność mało potrzebnych produktów konsumpcyjnych i usług, ale wręcz towarzyszy temu nachalna ich promocja i presja kreowanego przez producentów konsumpcyjnego, w znaczącej mierze prymitywnego, stylu życia. Takiego stylu, o którym J. Heller, autor "paragrafu 22", mówi: "Zanika kultura duchowa ludzkości, zastąpiona przez idiotyczną papkę. Autentyczne więzi międzyludzkie, ciepło uczuć, sens egzystencji..." Powstaje "...piekło przerobione z dawnego wesołego miasteczka. Bez żadnej dramaturgii, przy akompaniamencie petard wesołego miasteczka". Mamy bez skrępowania i uczucia wstydu sięgać po najbardziej nawet kiczowate i perwersyjne produkty lub produkty, o których nawet nie wiedzieliśmy, że mogą być nam potrzebne, dopóki nie zobaczyliśmy ich reklam w telewizji lub nie ujrzeli w supermarkecie. Konsumpcja, która nie podnosi jakości życia, jest motorem rozwoju ogromnego sektora wytwórczego. Show must go on mimo, że po spektaklu mamy tylko poczucie straconego czasu. Takie spustoszenie psychiki człowieka można uznać za równie istotne zagrożenie psychosfery współczesnego człowieka, jak jej stresujący charakter relacji ze światem. A przecież jest ono zamierzone, "odmóżdżeni" konsumenci stają się wręcz kołem zamachowym obecnego systemu gospodarczego. Jednak i tak ilość miejsc pracy w makroskali ciągle maleje. Jako psychologowie, od wielu lat podnosimy znaczenie podmiotowości człowieka. Zdaniem autora powstaje sytuacja paradoksalna: coraz częściej poszukiwanym dobrem jest sama praca, dla wielu ludzi jest ona interesująca, użyteczna społecznie i twórcza, coraz łatwiej będzie znaleźć przykłady na taką jej formę przy jednocześnie niskiej ocenie wartości jej bezpośrednich produktów. Powiększają się nierówności: dla jednych praca będzie znojnym trudem i tylko życiową koniecznością, obarczającą wysiłkiem fizycznym połączonym z negatywnymi emocjami i uczuciami, dla innych życiowym wyzwaniem, pasjonującą aktywnością i środkiem do autokreacji, dla innych jeszcze czymś pośrednim między tymi biegunami. Jeśli rynek nie jest samodzielnym podmiotem społecznym, lecz terenem gry nie równoważnych sił i manipulacji korporacyjnych, niemal anonimowych właścicieli posiadających nadzwyczajne przywileje prawne, stojące, jak to wykazują wybitni alterglobaliści, ponad społeczeństwem i państwem,
D.C. Korten Świat po kapitaliźmie. Alternatywy dla globalizacji, Stowarzyszenie Obywatel, Łódź 2002
to prawidłowe rozwiązywanie problemów człowieka i jego psychosfery nie do końca leży w kompetencjach niewidzialnej ręki rynku oraz właścicieli firm i kadry zarządzającej w ich imieniu. Korten wykazuje jak niewiele wspólnego ma neoliberalny kapitalizm z gospodarką rynkową. Stosowanie logiki rynku jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym dla dobrostanu społeczeństw. W skali międzynarodowej szczególnie potrzebuje ona określonych warunków prawnych, społecznych, kulturowych i instytucjonalnych.
dobitnie komentuje te kwestie Tomaso Padoa Schioppa - były prezes Banco d'Italia, członek ścisłego kierownictwa Banku Centralnego we Frankfurcie, zob Forum nr 18,1004
Wynika to z obecnego usytuowania tychże korporacji, ich biurokratycznych przedstawicielstw i organizacji, pozostawania ich poza zasięgiem kontroli rządów narodowych i wszelkich instytucji społecznych. To jest ten najważniejszy czynnik strategiczny, który pozwala bezkarnie zawłaszczać praktycznie wszystkie zasoby ziemi i ludzi bez wystarczającej odpowiedzialności za nieodwracalne tego następstwa, mimo rosnącej powszechnej świadomości społecznej omawianych zagrożeń i coraz dokładniejszej identyfikacji bezpośrednich źródeł tych zagrożeń. Jak różne, od obecnie przypisywanego, pojęcie o motywacji do działania widział u człowieka Adam Smith, autor dzieła "Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów", okrzykniętego ojcem kapitalizmu. Tak jak istnieją powody uznania represyjnego i wymuszającego surowe wyrzeczenia komunizmu za ustrój patologiczny, tak i ekstremalny indywidualizm oraz nieusprawiedliwiona chciwość kapitalizmu możemy zaliczyć do tej samej kategorii, zwłaszcza, gdy dotyczy to korporacji ponadnarodowych. Nic więc dziwnego, że główne książki Smitha nie są wznawiane przez kilkadziesiąt lat, nawet przez samo Centrum imienia Adama Smitha. Jeżeli już w XIX wieku tego autora wykorzystywano wybiórczo i instrumentalnie, to musimy liczyć się z tym, że w miarę upływu czasu i rozwoju produkcji świadomie wprowadzony błąd u jej podstaw systematycznie narasta i ewoluuje.
Ekonomiczne i psychologiczne implikacje dla zarządzania
W jaki zatem sposób ukazane istotne właściwości współczesnej pracy powinny zostać odzwierciedlone w teorii i praktyce współczesnego zarządzania, ze względu na kryteria związane z ochroną psycho - i ekosfery samego człowieka jako pracownika i podmiotu pracy?
Udzielenie wyczerpującej wypowiedzi nie jest w tym miejscu możliwe. Autor przygotowuje do druku monografię zatytułowaną "Ludzka praca. Studium filozoficzno - psychologiczne". Musimy więc z konieczności zadowolić krótkim zarysem postulowanych kierunków działania dla ekonomistów i psychologów, co oczywiście nie oznacza zawężenia pola aktywności do tych obszarów.
Ekonomiści muszą podjąć się pracy u podstaw: uwzględniając twierdzenia zawarte w dwóch poprzednich podtytułach dokonać gruntownej rekonstrukcji teorii współczesnej ekonomii i zasad praktyki gospodarczej. Na ich bazie można dopiero budować odpowiednie prawo i instytucje systemowe: zarządzające i kontrolne. Osią tych poczynań będzie optymalizacja funkcji powstawania świadomości konieczności działań wszystkich elementów i układów systemu na rzecz tego systemu, jego rozwoju jakościowego, rozwoju osiąganego dzięki kreacyjnej potędze ludzkiego umysłu oraz wyeliminowanie wskazanej patologii systemu gospodarczego, likwidacja obłąkańczego "wyścigu szczurów", który dzisiaj ma już swoją hierarchię, a na szczycie której znajdują się wręcz anonimowi prominentni władcy świata, których potrzeba posiadania i sprawowanie rzeczywistej władzy, jak już wiemy, nigdy nie może zostać zaspokojona.
Psycholog nie jest uprawniony do formułowania programu zmiany obecnego status quo w na taką skalę, ale jednocześnie nie może ograniczyć się do roli biernego obserwatora i naprawiacza szkód za pomocą terapii objawowej. Problem teoretyczny i praktyczny w swej zasadniczej postaci leży na zewnątrz psychologii. Polskim psychologom słusznie niejednokrotnie zarzucano nie podejmowanie dużych, kompleksowych badań aktualnych i ważnych społecznie nowych tematów, np. podczas powodzi w 1997 roku. Tymczasem psychologia i psychologowie cieszą się wysokim autorytetem społecznym, zatem nasza opinia i stanowisko w tej sprawie mogą liczyć na pozytywny odbiór i podjęcie wyzwania np. we współpracy z ekonomistami. Nie może w samym wyłanianiu i usprawnianiu kadry kierowniczej widzieć spełnienie swej misji zawodowej, a w jej przygotowaniu do działania w przedsiębiorstwach międzynarodowych jedynie najnowszego i intratnego zleconego zadania. Przechodząc na stronę konstruktywnych propozycji rozwiązań w tym zakresie: proponuję przyjęcie następującej głównej dyrektywy: wszelkie odpowiednie naukowe, organy samorządowe i aparat państwowy, muszą stać się w wystarczającym stopniu niezależne od sfery gospodarczej i zdolne do stworzenia wizji i realnych programów (globalnych i lokalnych), które ochronią społeczność przed omawianymi zagrożeniami i zapewnią jej szanse swobodnego cywilizacyjnego rozwoju. Dyrektywie tej można łatwo zarzucić słabość charakterystyczną dla utopii. W odniesieniu do tematyki tej konferencji i książkowej publikacji: oczekiwanie, że wysoko - opłacani menedżerowie będą ignorować interesy globalnej finansjery na rzecz tzw. dobra społecznego jest zupełnie nierealne. Musi się zmienić sama kultura społeczna i zasady tworzące system biznesu. To długotrwały i trudny proces. Łatwo dostrzegalne w ostatnich latach rozpowszechnianie się idei ekologicznych i alterglobalistycznych, pozwala żywić przekonanie, że takie postawy przyczynią się do zatrzymania katastrofalnych dla społeczności ludzkich globalnych trendów. Formułowane są także bardziej szczegółowe postulaty, chociażby zasady rozsądnego rynku u Kortena.
D.C. Korten, ibidem, s. 163
Wśród nich zawierają się zalecenia rozwoju małych przedsiębiorstw, preferowanie jawności, poszukiwanie różnorodności i samowystarczalności, respektowania koniecznej roli rządu. Sami psychologowie też winni zmienić swoją orientację badawczą np. z poszukiwania coraz sprawniejszych w uzyskiwaniu zysku finansowego menedżerów, czy poszukiwania najbardziej skutecznych form reklamy i marketingu, na prace nad np. osiąganiem dobrostanu psychofizycznego współczesnego człowieka i ochrony jego szeroko rozumianej psychosfery.
Tego zresztą wymaga konsekwentne stosowanie podejścia sytuacyjnego do rozwiązywania problemów człowieka. Na poziomie indywidualnym psychologia była wierna tej orientacji, natomiast na poziomie ujęcia człowieka w perspektywie społecznej i nowoczesnej psychologii zarządzania została dość skutecznie "zneutralizowana", lub/i okazała się zbyt oportunistyczna, za mało samodzielna czy też oderwana od rzeczywistości. W świetle wywodów przeprowadzonych w przywoływanych wyżej dwóch poprzednich podtytułach niniejszej publikacji, z których pośrednio wynika ukrywanie patologicznej istoty obecnego systemu gospodarczego i aktywne przeciwstawianie się działaniom nasz rzecz odzyskania kontroli nad nim przez system społeczny, trudno nawet się dziwić, że taka dezorientacja nastąpiła. Kiedy jednak mamy już świadomość istnienia odkrytego mechanizmu ekonomicznego pasożytowania nowotworu na naszym organizmie, nic już nas nie zwolni obowiązku podejmowania działań obronnych, chociażby takich, o jakich obszernie pisze w swoich ostatnich książkach Alvin Toffler. Generalnie polegają one na rozbudowie świadomości ekologicznej ludzi, tworzeniu odpowiednich instytucji i podejmowaniu działań lokalnych, które stanowić będą niezbędne uzupełnienie i bazę do skutecznego działania ekonomistów, prawników, polityków i wszelkiej kadry zarządzającej.
Mieczysław Cenin
Uniwersytet Wrocławski

Poprzedni     Lista publikacji     Następny
Licencja Creative Commons Licencja Creative Commons Ten utwór utwór jest dostępny na licencji Creative Commons.
(Przeczytaj dlaczego taka licencja)